Jest nam niezmiernie miło otrzymywać listy od wszystkich tych, którym udało się pomóc. Wasze ciepłe słowa pod naszym adresem dodają nam skrzydeł i wiary w to, co robimy. Za wszystkie ogromnie dziękujemy!
Poniżej przedstawiamy wybrane listy i podziękowania, jakie spływają na ręce Pani Prezes Jolanty Kwaśniewskiej (zachowujemy oryginalną pisownię):


"Szanowna Pani Prezes,
Pozwoliłam sobie napisać ten list, ponieważ chciałam na Pani ręce złożyć serdeczne podziękowania dla Pani oraz Fundacji "Porozumienie bez Barier". (...) Podczas powodzi w 2001 r. mój parterowy dom był już raz zalany w tym roku dwukrotnie. Ulica, na której mieszkam jest najniżej położona i nasze parterowe domy były zalane aż do dachu. Woda stała tak długo, że zniszczeniu uległo dosłownie wszystko. Co ocalało i zostało wyniesione do wysuszenia po pierwszej fali - zabrała lub zniszczyła druga woda. Niestety ze względu na bardzo duże zniszczenia jakie wyrządziła nam powódz nasz dom jeszcze nie nadaje się do zamieszkania. (...) Dzięki Pani - Pani Fundacji mam nowiutką wannę łazienkową, z U. Gm. dostałam wersalkę oraz pralkę automatyczną, którą też ktoś ofiarował. Może to niewiele, ale zawsze coś. Pani Prezes, pisząc ten list chciałam, abyście Państwo wiedzieli, że ofiarowane przez Was dary trafiają w ręce ludzi, którzy naprawdę ich potrzebują. Dzięki Pani Fundacji wiem, że są ludzie dobrej woli, którzy niosą nam swoją bezinteresowną pomoc. W takich ciężkich chwilach wiem, że nie jesteśmy osamotnieni, ktoś o nas myśli i nam współczuje. Jeszcze raz na Pani ręce składam gorące podziękowanie wszystkim, którzy Pani pomagają w tak pięknej inicjatywie.
Z wyrazami szacunku,
Maria Stachula"
17.11.2010 r.



"Szanowna Pani,
dzięki Pani zaangażowaniu i poruszeniu serc wielu darczyńców możemy leczyć się w kolorowym, radosnym, cieszącym oczy i serca szpitalu. Czas choroby i procesu leczenia, który mija nam w tak przyjaznym otoczeniu, wydaje się radośniejszy, mimo bólu, cierpienia, trosk i wielu ograniczeń.
Nasz szpital jest bardzo duży, ale niestety coraz więcej dzieci choruje i często zdarza się, że brakuje miejsc na salach. To smutne i stresujące. Dlatego marzymy, aby nasz szpital był większy, aby było w nim więcej sal i miejsca do zabawy. Na pewno rozumie Pani nasze rozterki, bo zawsze okazywała nam Pani wiele serca i sympatii.
Mamy nadzieję, że dzięki Pani pomocy i wsparciu marzenie o rozbudowie "naszego drugiego domu" stanie się rzeczywistością.
Z głębi serca dziękujemy, przesyłamy najlepsze myśli i najszczersze uśmiechy.
Dzieci i młodzież
z Kliniki Hematologii i Onkologii
w Gdańsku"




